wtorek, 16 czerwca 2009

Już prawie rok minął, jak książka ta zamieszkała w naszym domu. Nie pamiętam dokładnie z jakiej okazji ją dostała. Ale to co pamiętam, to fakt, że spodobała się i babci, i cioci, a w końcu i nam. Bardzo szybko książeczka przeprowadziłą się do samochodu. I od tej pory wszędzie z nami jeździ. Na początku to ja pokazywałam ją Marysi, opowiadałam, czytałam, kąpałam pieska, karmiłam, wysadzałam, kładłam spać. Potem razem go kąpałyśmy, karmiłyśmy ... itd. 
Krokiem milowym był moment, kiedy Marysia sama posadziła pieska za stołem.
Teraz nadszedł kolejny etap zabawy, bo Marysia sam już zajmuje się swoim pieskiem, sama wszystko koło niego robi, sama kładzie go do łóżeczka, ALe ciągle książeczka toważyszy nam w podróżach i nie wyobrażamy sobie podróży, szczególnie dłuższej, bez niej.

Polecamy ją wszystkim milsińskim, od niemowlaka, któremu można ją pokazywać, opowiadać, i który na pewno zainteresuje się kolorami, czy maskotką pieska. Przez dwulatka, który już sam będzie mógł zajmować się swoim pieskiem, jeśli tylko mu pokażemy o co chodzi. Aż do przedszkolaka, który również chętnie będzie bawił się domkiem pieska.

Zamknięta książeczka:

A po otwarciu:

1. Najpierw poranna toaleta

2. Śniadanko w kuchni

3. Drzemka poobiednia w łóżeczku.

Przeniesione z blogu wernerki.blox.pl.
Wpis z sobota, 25 kwietnia 2009
Tytuł:
Ania-z-Zielonego-Wzgorza


Może to się wyda dziwne, ale ostatnio odkryłam "Anię z Zielonego Wzgórza" L.M.Montgomery.
Nigdy dotychczas jej nie przeczytałam w całości. Owszem, w szkole podstawowej zaczęłam "Anię ...", ale przemknęłam jakoś obok, urywając gdzieś w połowie.
A teraz, weszłam do księgarni i zobaczyłam książkę "Droga do Zielonego Wzgórza" B.Wilson. Kupiłam ją i tak to się wszystko zaczęło.

Wciągnęłam się, jednym tchem przeczytałam "Drogę ..." i byłam gotowa poznawać kolejne przygody małej sieroty o bujnej osobowości.
Wciągnęłam w świat dziewczynki z rudymi włosami, dziewczynki z ogromną wyobraźnią i siłą charakteru.
Zatopiłam się w jej marzeniach.
Chłonęłam jej entuzjazm i miłość tryskającą wszem i wobec, mimo wszystkich przeciwności losu, mimo cieżkiej pracy, jaką to dziecko było obarczone.
Aż w końcu podziwiam jej podejście do życia, jej spojrzenie na świat, jej miłośc do tego świata, jej pasję przyrodą.
Wszystko to razem powoduje, że z radością siadam do lektury i nie moge się doczekać kolejnych przygód Ani.

poniedziałek, 08 czerwca 2009

Moje zainteresowanie książkami zaczęło się pod koniec podstawówki.W szkole średniej miałam już na tym punkcie "hopla". Pomagałam na przerwach w wypozyczaniu książek w bibliotece. Nie kontynuowałam tego na studiach, ale oczywiście spędzałam w bibliotece bardzo dużo czasu.

Jak założyłam własny dom, zapragnęłam mieć taki pokój, w którym wszystkie ściany będą w półkach, i na tych półkach będa książki. I ... udało się. Może nie na 100%, bo ściany z półkami sa dwie. Ale książek u nas w domu jest dużo, bardzo dużo.

Wszyscy lubimy czytać, uwielbiamy różne serie. Ja czytam w tramwaju, w metrze. Czytam i czytam, wypozyczam, czytam własne zapasy, zapasy teściów i kupuję.

Niektóre książki, które kupujemy okazują się naprawdę wartościowe, i samo juz patrzenie na nie wprowadza mnie w dobry nastrój.

Inne sa szczególnie ulubione przeze mnie, przez Krzyśka, przez Marysię.

Jeszcze inne, np. dzieciece, ale nie tylko, są naprawde godne polecenia.

Inne niestety nie są godne polecenia, a więcej szkoda na nie wydawać pieniędzy.

Są tez takie, które mimo, że kupiłam, przeczytałam raz i juz do nich nie wrócę.

Bedę tutaj o tym wszystkim pisać, opisywac, zachęcać albo zniechęcać.

Zapraszam do wspólnego czytania.

WYZWANIA CZYTELNICZE

Nobliści Literatura w Azji, Azja w literaturze Rosja w literaturze Banerek 1

CYKLICZNE WYZWANIA

ZAKOŃCZONE WYZWANIA CZYTELNICZE

Nagrody literackie Kraje nordyckie Amerykańskie południe Peryferia Kolorowe czytanie Podróże w czasie Miejskie czytanie 6 kontynentów Portretz kobiet

INNE

Spis moli Lubię czytać